Cofnij Powrot do strony glownej


   












    



Kliknij, by posłuchać utworu 9
Dowiedz się czegoś więcej o zespole



1. Le gusta este jardin...?
2. Kuzyn znany z widzenia
3. Między wierszami 1
4. Konfesata
5. Między wierszami 2
6. Astronomia
7. Głodomór
8. Między wierszami 3
9. Książka na stole
10. Peryferyjna planetka
11. Dwie
12. Między wierszami 4
13. Między wierszami 5

Nagrano: 7.96 - 8.97 w Studiu Manek w Sanoku

Konceptualną pracę nad Mikrosłuchowiskami rozpocząłem już u schyłku 1992, po prawie rocznej przerwie w aktywnym zajmowaniu się tworzeniem muzyki. Moje wcześniejsze (Kirkut-Koncept, Na Przykład, Hiena i Przestrzenie) oraz późniejsze doświadczenia związane z poznawaniem rozmaitych gatunków muzyki tworzonej współczesnie doprowadziły mnie do zupełnie nowych i poprzednio nie wykorzystywanych sposobów komponowania i reżyserowania dźwięku. Przede wszystkim stało się dla mnie jasne, że najważniejszym medium obiegu wszelkiej muzyki jest dziś płyta kompaktowa. Koncerty są obecnie rzadkim luksusem. W związku z tym swój nowy projekt uczyniłem czysto studyjnym i dopasowanym do nośnika cyfrowego. To, co prawda, uniemożliwia mi wykonanie Mikrosłuchowisk na żywo, lecz daje równoczesnie tę przewagę, że stwarza szanse wykorzystania - w najwyższym osiągalnym dla mnie stopniu – nowych możliwości tkwiących w technologii cyfrowej obróbki dźwięku i w samej naturze płyty kompaktowej.

W trakcie pierwszych prób nad Mikrosłuchowiskami okazało się, że potrzebuję jednak partnera, i że wychodzi to muzyce na dobre. Piotr Czerny okazał się świetnym i rozumiejącym kompanem i w sali prób, i w studio nagrań. Razem wymyślaliśmy kolejne utwory i ich alternatywne wersje, omawialiśmy nagrane rezultaty, wnosiliśmy liczne poprawki oraz krytykowalismy i broniliśmy się nawzajem. Większość pracy wykonaliśmy we dwójkę.

Jedną w różnorodności (wykuwana podczas prób i pracy w studiu) formę Mikrosłuchowisk można zaklasyfikować jako echo osiągnięć dwudziestowiecznej sztuki radiowej, muzyki akusmatycznej, pladrofoinicznej oraz artystów z kręgu awangardowego rocka. Nie należy jednak zbyt łatwo czynić porównań z konkretnymi twórcami, ponieważ nawiązania są tak dalece przeobrażone i naznaczone osobistym piętnem, iż prawie uniemożliwiają stosowanie gotowych etykiet. Poza tym sama niejednolita, pokawałkowana struktura utworów odnosi się ściśle do treści.

Treść mojej nowej płyty wiąże się z moją starą obsesją muzyki literackiej, która - według mnie - różni się od tradycyjnego i nietradycyjnego słuchowiska, śpiewogry czy piosenki "chwiejnym" charakterem, zmienną, asemblażową narracją, polityką zaskoczenia oraz uwypuklaniem nieciągłości tematycznych. Dla tradycjonalistów są Mikrosłuchowiska zbyt nieznośnie odległe od znanych schematów, natomiast dla maniaków awangardy z kolei - zbyt uładzone, "melodyjne" i "niepoważne" jak na eksperyment. Założeniem tej płyty jest niezgoda na stereotyp muzycznego skostnienia.

Wybrane przeze mnie teksty są osią, wokół której kręci się cały ten dźwiękowy cyrk. Ilustrując je muzycznie nie miałem zamiaru kopiować kogokolwiek ani świadomie odwoływać się do przeszłości. Moją główna troską było oddanie kumulacji i wyładowań energii (cokolwiek ona znaczy) tekstów, nad którymi skupiłem uwagę. Gdy wraz z Piotrem zrobiliśmy pierwszy kawałek, doszedłem do wniosku, że brzmi on jak zminiaturyzowane słuchowisko - stąd tytuł całości. Wieńcząca płytę pieśń jest już krokiem w innym kierunku i stanowi strefę muzycznej kwarantanny po dziesięciu wcześniejszych utworach. Łączy ją z nimi reżyserska obsesja wyolbrzymiania szczegółu oraz tendencja do swoistego weryzmu wykonawczego.

IRENEUSZ SOCHA